• Jak stworzyć skuteczny harmonogram wydawniczy

    Opublikowano , autor: Marta Drobnik | Skomentuj
    harmonogram kalendarz

    Przemyślany, dobrze skonstruowany harmonogram to podstawa działań podczas produkcji pisma. Raz ustalony, powinien mieć status świętości.  Jak go zrobić, by był nam naprawdę pomocny?

     

    Przede wszystkim, nie można go robić „na oko” – trzeba starannie zaplanować prace, uwzględniając w harmonogramie wszystkie czynności, które musimy wykonać i przeznaczając na nie odpowiednio dużo czasu. To kardynalna zasada – jeśli bowiem nasz harmonogram będzie nierealistyczny,  nie uda się go dotrzymać. Od razu więc, choć to niełatwe, należy stawić opór naciskom wywieranym przez różne „czynniki”, by jak najbardziej skrócić czas planowanych prac. Niestety, stare przysłowie, że co nagle, to po diable, nic nie straciło na aktualności. Jeśli coś ma być zrobione dobrze, musi zająć określoną ilość czasu. Jasne, niemal wszystko i zawsze można przyspieszyć, ale nie oszukujmy się, cudów nie ma: nadmierne przyspieszanie odbije się w końcu na jakości produktu. Przygotowany harmonogram powinien koniecznie zyskać akceptację szefostwa i (jeśli wydajemy magazyn typu custom publishing) – także klienta. Odtąd to będzie nasza biblia i podstawa do wszelkich rokowań i dyskusji.

    Planując terminarz działań, musimy dać odpowiednio dużo czasu autorom i współpracownikom na dostarczenie nam zamówionych materiałów czy wykonanie zleconych prac. Jeśli dostaną tego czasu zdecydowanie zbyt mało, większość z nich nawet nie spróbuje dotrzymać ustalonego terminu, z góry zakładając, że jest to niemożliwe, więc nie ma sensu się męczyć. I nasz harmonogram weźmie w łeb, zanim jeszcze zaczniemy główne prace nad numerem. Z drugiej strony, wyznaczając „realny” termin należy pamiętać, że większość autorów i współpracowników ma tendencje do spóźniania się dzień lub nawet kilka. Trzeba więc konsekwentnie i z wielkim uporem „wyduszać” z nich zamówione materiały i prace, bo jeśli na każdym etapie przygotowywania pisma będziemy mieli poślizg, możemy się pożegnać z dotrzymaniem ustalonego terminu zakończenia prac.

    Trzeba jednak założyć, że prędzej czy później mimo naszych starań pojawi się jakieś opóźnienie. Etapów przygotowywania pisma jest wiele i nawet jeśli pracujemy z zegarkiem w ręku, rzadko mamy tyle szczęścia, by wszystkie przebiegały bezproblemowo. Przygotowywanie materiałów, redagowanie, fotoedycja, skład i łamanie, kolejne korekty, poprawianie i  akceptowanie złamanych stron, a następnie całego magazynu przez szefostwo i/lub klientów, nanoszenie poprawek, w końcu „ustawianie” zdjęć i przygotowywanie ich do druku – coś na pewno potrwa dłużej, niż powinno. Tym bardziej, że wiele osób biorących udział w tym procesie nie zdaje sobie sprawy, ile jeszcze trzeba wykonać pracy po tym, gdy zakończy się już ich rola w przygotowaniach. Trzeba ich więc cierpliwie i wielokrotnie uświadamiać, że np. ostatnia korekta czy akcept szefostwa nie oznacza jeszcze, że można nacisnąć magiczny guzik i wysłać od razu pismo do drukarni. Odpowiednio szczegółowy, rozesłany wcześniej wszystkim zainteresowanym harmonogram pomaga w wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości.

    A co do poślizgu – zwykle można wyjść z niego bez większych problemów, jeśli tylko nasz pierwotny harmonogram nie był zanadto napięty. Jeśli jednak ułożono go od razu z założeniem bicia rekordu szybkości przygotowania pisma, może być naprawdę ciężko. Najczęściej się udaje, choć kosztem gigantycznego wysiłku. A jeśli nie – no cóż, wtedy zawsze można jeszcze raz obejrzeć „Greka Zorbę”…

    Facebook Twitter Wykop E-mail Drukuj Share
    Ten wpis został opublikowany w kategorii Marketing. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*