• Content marketing: o natręctwach językowych, cz. 2

    Content marketing, custom publishing, prasa firmowa, magazyn dla klienta, Mediapolis, język, komunikacja

    Top 10 najczęstszych natręctw językowych, cz. II

    O ile w prasie customowej i, ogólnie, w tekstach drukowanych raczej nie spotyka się tylu wtrętów językowych, o tyle w postach, twittach i języku mówionym (także w telewizji) zdarza się to częściej.

    Język komunikacji bezpośredniej (mówionej), tak jak i internetu, jest coraz bardziej zorientowany na szybki przekaz. Nie bez znaczenia jest także wpływ języków obcych (głównie angielskiego), komunikacji w kulturze korporacyjnej czy elementów języka sprzedaży.

    W tym miejscu warto dodać, że w języku mówionym słowne wtręty często zastępują dźwięki „yyy”, „eee”, „ekhm” itp. Pozwalają złapać oddech i… powrócić do wątku, jeśli na chwilę został stracony. Jednak ich nadużywanie, jak każda maniera, może być irytujące i odwracać uwagę od komunikatu.

    Do najczęściej zauważanych przeze mnie natręctw językowych należą:

    • no” – zaczynanie komunikatu od bardzo potocznego „no” jest nieeleganckie i nie świadczy dobrze o kompetencjach językowych nadawcy. Podobnie rzecz się ma z używaniem zamiennie „no” i „tak” jako sposobem potwierdzenia.
    • proszę cię” – wtręt niewnoszący niczego do wypowiedzi, skrócona wersja niegdyś popularnych „proszę ciebie” i „proszę ja ciebie”. Irytuje, ponieważ skupia uwagę rozmówcy nie na treści komunikatu, lecz na oczekiwaniu na kolejną przysługę, o jaką zapewne za chwilę zostaniemy poproszeni przez nadawcę (albo wydaje nam się, że tak się stanie).
    • generalnie” – wyraz (kalka językowa z języka angielskiego: „generally”), który niestety wyparł swojskie: „ogólnie”, „całkowicie” czy „zasadniczo” (tak, w tym kontekście też występuje).
    • w każdym bądź razie” – doszło tu do kontaminacji (skrzyżowania dwóch lub więcej wyrazów, zwrotów; w tym przypadku „bądź co bądź” i „w każdym razie”), forma ta jest niepoprawna, choć częsta w języku potocznym.
    • jakby” – od jakiegoś czasu wszystko jest „jakby”. Rozumiem (a przynajmniej tłumaczę sobie), że wynika to z pewnej dozy asekuranctwa nadawcy. Trudno jest czasem mieć własne zdanie, a „jakby” jest takim kołem ratunkowym: „To była jakby prawda ─ prawda, ale nie do końca; czyli nie było kłamstwa”.

     

    Pamiętajmy, że często używane słowa, nawet te wyrafinowane, tracą na swojej elegancji. Używajmy zatem wyrazów zgodnie z ich znaczeniem. Nie ulegajmy manierze i świadomie konstruujmy swoje wypowiedzi. A przynajmniej starajmy się!

     

    Inne wpisy na ten temat:

    Facebook Twitter Wykop E-mail Drukuj Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*